Wprawdzie spektakl polityczny zwany komisją hazardową jeszcze trochę potrwa, ale nie spodziewam się dowiedzieć w związku z tym wiele nowego. To co widziałem do tej pory pozwala mi wyciągnąć pierwsze wnioski.
Po pierwsze wśród polityków każdej opcji są tacy, którym daleko do wzorowej postawy etycznej. O tym widziałem zresztą nie od dziś. W czasie prac komisji mogliśmy usłyszeć, że politycy ulegający lobby hazardowemu byli zarówno w PO jak i w PiS. Z tym, że o ile taki stan rzeczy CBA wycisnęło maksymalnie do rozkręcenia afery mającej podkopać pozycję Platformy, to wcześniej nie kwapiło się do podjęcia działań w analogicznej sytuacji za czasów rządu Jarosława Kaczyńskiego. Dlatego też pewnie już nigdy nie dowiemy się kto, gdzie i z kim się wtedy spotykał, ani o czym rozmawiał. Sprawa została załatwiona po ciuchu i praktycznie zamieciona pod dywan. Rozwiązany został ‘uwikłany departament’, zwolniony jego szef, a pozostali podejrzani mieli być zwolnieni przy najbliższej okazji. Tak zeznawał Jarosław Kaczyński. Natomiast CBA, które otrzymało w tej sprawie notatkę, nie tylko nie podjęło działań, ale też w ogóle zgubiło ową notatkę. I tu dochodzimy do drugiego, dla mnie dużo istotniejszego wniosku z działań komisji, jak również z całej afery – do kwestii CBA.
Centralne Biuro Antykorupcyjne, pomimo szlachetnej ideologii, zostało zrodzone w ciężkim grzechu. Grzechu upolitycznienia służby specjalnej. Ekipa PiS-u powróciła w ten sposób do najgorszej tradycji służb komunistycznych. Kamiński przed nominacją na szefa CBA przez dwa lata pełnił obowiązki prezesa regionu warszawskiego PiS. W roku 2006 temu wysoko postawionemu działaczowi partyjnemu premier Jarosław Kaczyński powierzył zadanie stworzenia CBA, a następnie kierowania tą nową służbą specjalną. Muszę tu silnie podkreślić, że Kamiński miał zostać nie tylko szefem służby, ale miał ją stworzyć od podstaw. O ile w przypadku funkcjonującej i okrzepłej już struktury byłaby jeszcze jakakolwiek szansa na względną niezależność polityczną, to w przypadku budowania zupełnie nowej struktury nie było na to żadnych szans.
Dobrze, że kwestia manipulacji przy ustawie hazardowej wypłynęła na światło dzienne i zostanie, miejmy nadzieję, jak najdokładniej wyjaśniona przez komisję hazardową. Jednak najbardziej pozytywnym skutkiem działania komisji i całej afery hazardowej może być to, że społeczeństwo zwróci uwagę na patologię wykorzystywania służb specjalnych do walki politycznej. I wystawi PiS za to odpowiedni rachunek polityczny.