Najlepsze Blogi
Skopiuj CSS
niedziela, 07 lutego 2010
Wnioski z komisji hazardowej

Komisja hazardowaWprawdzie spektakl polityczny zwany komisją hazardową jeszcze trochę potrwa, ale nie spodziewam się dowiedzieć w związku z tym wiele nowego. To co widziałem do tej pory pozwala mi wyciągnąć pierwsze wnioski.

Po pierwsze wśród polityków każdej opcji są tacy, którym daleko do wzorowej postawy etycznej. O tym widziałem zresztą nie od dziś. W czasie prac komisji mogliśmy usłyszeć, że politycy ulegający lobby hazardowemu byli zarówno w PO jak i w PiS. Z tym, że o ile taki stan rzeczy CBA wycisnęło maksymalnie do rozkręcenia afery mającej podkopać pozycję Platformy, to wcześniej nie kwapiło się do podjęcia działań w analogicznej sytuacji za czasów rządu Jarosława Kaczyńskiego. Dlatego też pewnie już nigdy nie dowiemy się kto, gdzie i z kim się wtedy spotykał, ani o czym rozmawiał. Sprawa została załatwiona po ciuchu i praktycznie zamieciona pod dywan. Rozwiązany został ‘uwikłany departament’, zwolniony jego szef, a pozostali podejrzani mieli być zwolnieni przy najbliższej okazji. Tak zeznawał Jarosław Kaczyński. Natomiast CBA, które otrzymało w tej sprawie notatkę, nie tylko nie podjęło działań, ale też w ogóle zgubiło ową notatkę. I tu dochodzimy do drugiego, dla mnie dużo istotniejszego wniosku z działań komisji, jak również z całej afery – do kwestii CBA.

Centralne Biuro Antykorupcyjne logoCentralne Biuro Antykorupcyjne, pomimo szlachetnej ideologii, zostało zrodzone w ciężkim grzechu. Grzechu upolitycznienia służby specjalnej. Ekipa PiS-u powróciła w ten sposób do najgorszej tradycji służb komunistycznych. Kamiński przed nominacją na szefa CBA przez dwa lata pełnił obowiązki prezesa regionu warszawskiego PiS. W roku 2006  temu wysoko postawionemu działaczowi partyjnemu premier Jarosław Kaczyński powierzył zadanie stworzenia CBA, a następnie kierowania tą nową służbą specjalną. Muszę tu silnie podkreślić, że Kamiński miał zostać nie tylko szefem służby, ale miał ją stworzyć od podstaw. O ile w przypadku funkcjonującej i okrzepłej już struktury byłaby jeszcze jakakolwiek szansa na względną niezależność polityczną, to w przypadku budowania zupełnie nowej struktury nie było na to żadnych szans.
Dobrze, że kwestia manipulacji przy ustawie hazardowej wypłynęła na światło dzienne i zostanie, miejmy nadzieję, jak najdokładniej wyjaśniona przez komisję hazardową. Jednak najbardziej pozytywnym skutkiem działania komisji i całej afery hazardowej może być to, że społeczeństwo zwróci uwagę na patologię wykorzystywania służb specjalnych do walki politycznej. I wystawi PiS za to odpowiedni rachunek polityczny.

sobota, 06 lutego 2010
Dlaczego spada, dlaczego rośnie?

whyO ile analitycy mają spore problemy z prognozowaniem przyszłych ruchów akcji i indeksów, to bardzo dobrze idzie im tłumaczenie dlaczego na rynku były wzrosty lub spadki. Banalne było zwykle tłumaczenie polskich indeksów, które po prostu podążały w ślad za amerykańskimi. Natomiast aby wytłumaczyć zmiany w Ameryce, należało przy spadkach powołać się na ostatnią negatywną informację, choćby oprócz niej było jeszcze pięć równie istotnych informacji pozytywnych (skoro rynek tak zadecydował, to albo nie były tak pozytywne, albo tak istotne). I analogicznie odwrotnie przy tłumaczeniu wzrostów.
Czasami śmieszy mnie ta zabawa w racjonalizowanie zachowań rynku po fakcie. Jest to raczej odpowiedź na zaspokojenie potrzeb psychologicznych inwestorów (nie cierpimy niepewności, zawsze chcemy wiedzieć dlaczego coś się wydarzyło). To szukanie łatwego wytłumaczenia, które kończy przypisaniem pierwszego przychodzącego do głowy pretekstu zabija głębszą analizę rynku. Przecież to co dzieje się na rynkach jest wypadkową tak wielu czynników, w tym tych o podłożu psychologicznym, że nie można mówić o automatycznych reakcjach na pojedyncze informacje (np. z amerykańskiego rynku pracy).
Czy to znaczy, że nie należy zaprzątać sobie głowy wyżej opisanymi analizami? Wręcz przeciwnie, wg mnie warto starać się zapoznać z jak najszerszym spektrum różnych analiz, aby móc łatwiej wyważyć własną opinię i czasem odnaleźć jakąś tendencję. Np. ostatnio widzę, że nie ma już jednostronnego zapatrzenia Europy na USA. W amerykańskich komentarzach sytuacja na rynku jest coraz częściej tłumaczona wydarzeniami w Europie, np. w tym artykule opublikowanym przez Bloomberg mowa o problemach budżetowych Portugalii, Hiszpanii i Grecji, a w tym z Market Watch dodatkowo poruszane są obawy o kondycję przemysłu niemieckiego.

piątek, 05 lutego 2010
Wielka wyprzedaż

W pierwszym tygodniu lutego niedźwiedzie przypuściły na światowych parkietach wielką zimową kontrofensywę. W jej wyniku WIG stracił w ciągu tego tygodnia 6,4%, WIG20 7,8%, a mój portfel 5,3%. Wielka wyprzedaż nie ominęła też mojego rachunku. Od kilku tygodni przyjąłem jako krytyczny poziom 2300 punktów WIG20 – po spadku poniżej miałem się ewakuować. Zrobiłem to szybciej, niż się spodziewałem. Szczerze liczyłem, że korekta trwająca od 21 stycznia wygaśnie spokojnie i mogę ją przetrzymać. Aż do wczoraj – kiedy widząc gwałtowność spadków zacząłem sprzedawać akcje. Dziś sprzedałem prawie wszystko oprócz niewielkich pakietów, z którymi mogę zostać. Efekt tej wyprzedaży: w poniedziałek miałem 100% portfela w akcjach, a po sesji piątkowej 90% w gotówce. Nawet jeśli okaże się, że nie potrzebnie uległem powszechnej panice i w poniedziałek kursy odreagują spadki – trudno, mogę z tym żyć. Ważniejsza jest dla mnie ochrona kapitału i spokojny weekend.

Przy okazji uwolniłem gotówkę do startu w V Mistrzostwach Inwestorów – Parkiet Challenge  2010
Będzie to już mój czwarty start w tych zawodach (nie brałem udziału tylko w pierwszej edycji). W tym roku realizuję się dodatkowo jako moderator forum Parkietu poświęconego Parkiet Challenge. W ubiegłym roku brakowało mi moderacji tego forum, więc w tym zgłosiłem się na ochotnika do tej funkcji. Myślę, że forum jest świetnym dopełnieniem edukacyjnej funkcji Mistrzostw. Nie każdy może wygrać mistrzostwa, ale jestem przekonany, że każdy może się przy okazji czegoś nauczyć. Wymiana doświadczeń na forum na pewno w tym pomaga.

piątek, 08 stycznia 2010
3 lata na giełdzie

Minął już trzeci rok od mojego powrotu do gry na giełdzie (w grudniu 2006). To dobry czas na małe podsumowanie. Więcej od słów powie wykres, który przygotowałem sobie dla wizualizacji własnych poczynań na tle rynku. Za punkt zero przyjąłem koniec listopada 2006, ponieważ pierwsze transakcje przeprowadziłem w grudniu 2006.

Jak widać pierwszy rok był totalnie stracony. Do końca października 2007 WIG zyskał 26%, a mi w tym czasie udało się stracić 18%. Tragedia! Udało mi się tego dokonać dzięki upartemu niestosowaniu się do własnych reguł, a szczególnie do podstawowej – tzn. nie dawać ponieść się emocjom. A przecież właśnie aby przypominać sobie o tej potrzebie patronem mojego bloga uczyniłem Agenta Smitha z filmu Matrix – czyli bezduszną, kalkulującą maszynę. Niestety emocje jednak nie raz brały górę. Słono zapłaciłem m.in. za spekulacje na Biotonie i Skotanie. Brakowało mi cierpliwości na skutek czego wykonywałem bardzo wiele operacji – pewnie kilkadziesiąt razy więcej niż w tym roku. Z tego mogło być zadowolone wyłącznie moje biuro maklerskie. Ostatecznie rok 2007 zamknąłem ze stratą 8% przy WIG-u 11% na plus.

Rok 2008 stał pod znakiem bessy. Nieustannie testowałem jej siłę i szukałem okazji do odrobienia strat, ale tym razem zachowywałem się już dużo ostrożniej. Z jednej strony był to efekt doświadczeń roku poprzedniego, a z drugiej na pewno psychologiczne oddziaływanie samej bessy. Dużo łatwiej o lekkomyślne działania w czasie hossy niż bessy. Do tak jak z jazdą samochodem w dobrych lub złych warunkach atmosferycznych. Na oblodzonej jezdni niewielu kierowców próbuje ryzykownych manewrów.

Na koniec 2008 roku udało mi się dogonić w stratach WIG. Oznaczało to stratę 46% mojego kapitału jak i 46% stratę WIG (przypominam – od końca listopada 2006). Był to jednocześnie czas przełomu, w kolejnych miesiącach mój portfel był już mocniejszy niż WIG.

Rok 2009 to już było żmudne odrabianie strat. Ciężka szkoła cierpliwości odniosła skutek i w rezultacie opłaciła się. Na koniec roku byłem 3% nad kreską w sytuacji gdy WIG był wciąż 21% na minusie.

niedziela, 06 grudnia 2009
Nad kreską

Listopad okazał się kolejnym dobrym miesiącem dla giełdowych inwestycji. WIG zyskał 3,0%, WIG20 3,4%, a mój portfel 3,8%. Dzięki temu po raz pierwszy od dawna znalazłem się nad kreską. Odrobiłem wszystkie straty z poprzednich lat. Teraz czas zacząć zarabiać ;)

W listopadzie z ‘moich’ akcji najwięcej zyskało PPWK +15,1%. Jednak koniem pociągowym całego portfela po raz kolejny były akcje ING Banku Śląskiego, które zyskały 11,5% i wciąż mają największy udział w portfelu. Status hamulcowych w listopadzie przypadł dla TVN i Polaqua, które straciły po 14%. Listopad był kolejnym miesiącem, w którym nie robiłem żadnych przetasowań w papierach. Wciąż mam 100% w akcjach. Grudzień zapowiada się bardzo dobrze. Przez pierwsze 4 sesje WIG20 zyskał kolejne 4%. Z optymizmem patrzę na przyszły rok, kiedy to powinniśmy coraz wyraźniej odczuwać ożywienie gospodarcze w Ameryce i w Europie.

niedziela, 01 listopada 2009
Wyniki października 2009

Pomimo bardzo kiepskiego ostatniego tygodnia października, kiedy to straciliśmy większość zysków z poprzednich tygodni, bilans miesiąca dla rynku zamknął się na plus. WIG20 zyskał 3,8%, a WIG 2,3%.

Mój portfel tym razem okazał się słabszy od rynku i zyskał ledwie 0,4%. W dół pociągnęły go głównie: NFI06 Magna Polonia i Polaqua, które straciły po 21%, Bomi ze stratą 14%, oraz Wilbo – 13%.

Czarnym koniem okazały się akcje Procadu, który zyskał 95%. Wzrostom tych akcji towarzyszył wzmożony obrót, co jest dobrym znakiem i potwierdza znaczenie ruchu. Niestety Procad był u mnie na poziomie najmniejszych pakietów z udziałem ledwie 2% w portfelu. Po tym wzroście jego waga wzrosła do 4%.

niedziela, 04 października 2009
Wyniki września 2009

We wrześniu wartość mojego portfela spadła o 1%, czyli tyle ile stracił WIG. Prawie tyle samo stracił we wrześniu WIG20 – 0,9%.

Liderami mojego portfela we września były akcje HTL Strefa (+19%) i w dalszym ciągu ING Bank Śląski (+10%). W dół pociągnęły natomiast: Lena (-22%), Polcolorit (-21%), 06N Magna Polonia i JW Construction (po -14%).

Październik na razie zapowiada podobne bujanie indeksów w pobliżu obecnych poziomów. Pierwsza sesja miesiąca przyniosła silny wzrost WIG20 +(2,9%), a druga jeszcze silniejszy spadek (-4,9%). Ja liczę na więcej zieleni tej jesieni i wciąż nic nie sprzedaję.

poniedziałek, 31 sierpnia 2009
Wyniki sierpnia 2009
Sierpień był kolejnym pozytywnym miesiącem na giełdzie. Indeksy nie tylko utrzymały zdobycze z lipca, ale zamknęły miesiąc na plusach. WIG20 zyskał w sierpniu 3,5%, a WIG 7,6%. Również i w tym miesiącu mój dobór spółek okazał się szczęśliwy, dzięki czemu wartość mojego portfela wzrosła o 9,7%. Z ‘moich’ spółek najwięcej, ponad 20%, wzrosły notowania LC Corp. Nie zmienia to faktu, że na LCC poniosłem wcześniej najbardziej dotkliwe straty. W przedziale 17-19% zyskały spółki Lena, Relpol i ING Bank Śląski. Z tego najważniejszy okazał się dla mnie wzrost ING – ta spółka ma bowiem wciąż największy udział w moim portfelu. Akcje tego banku kupiłem po 250 zł i na szczęście nie straciłem głowy kiedy spadły do 200 zł. Wprawdzie mogę pogratulować wszystkim, którym udało się kupić po 200 zł, to sam cieszę się, że wtedy nie sprzedałem. Za to kiedy spółka potwierdziła moje nadzieje i dynamicznie zaczęła odrabiać straty, dokupiłem kolejny pakiet po 261,90 zł. Część zysków zrealizowałem na poziomach 355 i 420 zł, a na koniec miesiąca kurs wyniósł 582 zł. Podsumowując – akcje BSK stanowią moją najbardziej udaną inwestycję tego roku. Pomimo udanych ostatnich miesięcy wciąż brakuje mi 3% do odrobienia strat poniesionych w zeszłych latach. Myślę, że jest spora szansa bym we wrześniu znalazł się nad kreską. W dalszym ciągu utrzymuję 100% portfela w akcjach, nie panikuję przy słabszych sesjach – takich jak choćby dzisiejsza. Mój optymizm wynika z pozytywnej oceny stanu naszej gospodarki. Mam na myśli nie tylko dodatni PKB Polski, wybijający się na tle regionu, ale też to co widzę w kraju na co dzień – np. ruch w sklepach, restauracjach, czy nawet na drogach. Widząc wszędzie ten ruch w interesie ciężko wierzyć w recesję.
piątek, 31 lipca 2009
Wyniki lipca 2009

Lipiec był na giełdzie miesiącem powrotu optymizmu. W tym miesiącu WIG20 wzrósł o 15%, a WIG o 16%. Dla mnie był to miesiąc jeszcze bardziej udany. Dzięki temu, że blisko 100% portfela miałem w akcjach, oraz dzięki odrobinie szczęścia, wartość mojego portfela wzrosła o blisko 17%. Dzięki temu nie straciłem tej mini hossy i coraz bliżej jestem odrobienia strat z ubiegłych lat. Lipcowymi liderami mojego portfela były akcje ING (+41% i blisko 100% od zakupu podczas Parkiet Challenge 2009), Polcolorit (+46%), oraz TVN (w lipcu +35%, z czego mi udało się załapać na 29% zarobku). Z 17 papierów, które miałem w lipcu, stratę zaliczyłem tylko na dwóch: Procad (-13%) i Sfinks (-3%).

czwartek, 04 czerwca 2009
Dwadzieścia lat minęło

4 czerwca – dwudziesta rocznica wyborów roku 1989. Te wybory odmieniły Polskę i cieszy, że pamiętamy o ich znaczeniu. Obchody takiej rocznicy pozwalają spojrzeć na dzisiejszą rzeczywistość z szerszej perspektywy. Przypominając sobie z jakiego punktu startowaliśmy przed dwudziestu laty możemy być naprawdę dumni z tego co osiągnęliśmy. Wszyscy obecni malkontenci powinni pamiętać z jak słabej pozycji startowaliśmy po szarych latach komunizmu. W demokrację wchodziliśmy bez ukształtowanej klasy politycznej, w epokę kapitalizmu bez własnego kapitału. To ma swoje reperkusję po dzień dzisiejszy. Patrząc z tej perspektywy powtórzę – możemy być dumni z tego, co osiągnęliśmy. Cieszy, że w tym tonie utrzymana była większość obchodów rocznicowych. Smuci postawa prezydenta. Nawet w tym dniu nie zdobył się na wspólne obchody. Za to wystąpił na wiecu w Gdańsku – nie oszukujmy się – na wiecu wyborczym. Rocznicę wykorzystał jako jeszcze jedną okazję do krytyki i jątrzenia. Takie zaangażowanie w kampanię jednej opcji politycznej nie przystoi głowie państwa.

Jeszcze jedna refleksja – tym razem dotycząca wystąpień licznych delegacji zagranicznych. Oprócz hołdu składanych dla Jana Pawła II, zaraz na drugim miejscu pojawiał się Lech Wałęsa. Zagraniczni dyplomaci nie mieli żadnych oporów z okazaniem szacunku dla tego polskiego robotnika, który przeszedł tak długą i owocną drogę. Można było usłyszeć cytaty wypowiedzi Wałęsy, które nie pojawiają się u nas. W Polsce niestety największym powodzeniem cieszą się inne jego cytaty – tam gdzie pojawił się jakiś lapsus językowy lub pozwalają go ośmieszyć. Dla mnie te wszystkie ataki ‘polskiego piekiełka’ nie zmieniają faktu, że jest człowiekiem i politykiem dużego formatu. Z górnej półki. Wbrew tym wszystkim, którzy roszczą sobie moralne prawo do szufladkowania, kto na jakiej półce powinien się znaleźć.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 35